Chamstwo
Piszę, żeby się wyładować, bo aż mi się przykro zrobiło.
Wracam z zajęć na uczelni, wysiadłam z pociągu i podjechał autobus. Udało mi się wcześniej rozmienić kasę, żeby kierowca nie musiał się męczyć z wydawaniem. Miałam 2zł - bilet 1,50zl, jak nie wyda to krzywda się wielka nie stanie.
Przed wejściem do autobusu zauważyłam, że kierowca nie zapalił świateł mijania. Zawsze jak widzę, że ktoś tego nie zrobił, to mu przypominam, albo staram się jakoś pokazać. Ogółem taki friendly reminder.
Podeszłam do kierowcy i poprosiłam o bilet ulgowy. Położyłam 2zł w okienku.
Gość spojrzał na mnie jak na skończone ścierwo, przeżuł bułkę i z niechęcią bardzo powoli podał mi bilet. Podziękowałam i przy okazji powiedziałam, że ma chyba niezapalone światła. Słabo by było jakby tak jechał przez miasto, jest w końcu w pracy.
Gość spojrzał na mnie jak na skończone ścierwo, przeżuł bułkę i z niechęcią bardzo powoli podał mi bilet. Podziękowałam i przy okazji powiedziałam, że ma chyba niezapalone światła. Słabo by było jakby tak jechał przez miasto, jest w końcu w pracy.
Znowu zostałam obrzucona nienawistnym spojrzeniem i usłyszałam:
"A pani nie przyniosła odliczonej kwoty, to co panią obchodzi co ja mam włączone, a co nie?"
Wzięłam resztę i usiadłam. Nienawidzę chamstwa. Miałam dziś od rana pechowy dzień, ale staram się być miła, a tu taka odpłata.
Jestem wrażliwym człowiekiem i od razu zrobiło mi się tak przykro, że aż ciekną mi łzy i tylko wycieram je w szalik. Wiem, że to nie powinno mnie ruszyć, ale stało się i teraz piszę tu.
Mam nadzieję, że jutro będzie o wiele lepsze, bo czeka mnie teoria z prawka.
Z dobrych stron - zaliczyłam przedmiot na 5, yay.
Tip na dziś:
"Miej gnoi w głębokim poważaniu."
Komentarze
Prześlij komentarz