Prawo Jazdy - Teoria
12:00
Łódź
Ulica Smutna
Udało mi się przyjechać 15 minut przed czasem.
Usiadłam w poczekalni razem z innymi "skazańcami".
Poczułam lekki skręt w brzuchu - naturalny efekt uboczny stresu - nic dziwnego, zależało mi.
Z każdą minutą było coraz gorzej. Zbladłam, byłam przezroczysta jak szklanka, oczy wytrzeszczone, dłonie zaciskały się w piąstki.
Dla zrelaksowania się zaczęłam chodzić po korytarzu.
Tak naprawdę, to nie egzamin mnie tak stresował, ale myśl, że mogłam być na złym piętrze lub czekać pod innymi drzwiami i tym samym skreślić sobie szanse przed podejściem.
Egzaminator zaprosił nas do sali kilka minut po 12:00.
Posadzono mnie przy stanowisku nr 9. Po krótce objaśniono nam zasady. Odpaliliśmy testowy egzamin składający się z siedmiu pytań - szczerze mówiąc ten etap okazał się najlepszym rozluźnieniem. Nadal trzęsły mi się ręce, były lodowate, jakby odpłynęła z nich krew.
Przynajmniej mój umysł nastawił się na pełne skupienie i po teście przystąpiłam do oficjalnej części egzaminu.
Wynik? -> 72/74pkt -> Zdałam!
Jak tylko wyszłam z sali nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Pełen banan na twarzy. Najlepszy confidence boost jaki mogłam dostać. Od razu ulica Smutna przestała tak groźnie wyglądać.
No, poza więzieniem znajdującym się na przeciwko ośrodka egzaminacyjnego ;)
Łódź
Ulica Smutna
Udało mi się przyjechać 15 minut przed czasem.
Usiadłam w poczekalni razem z innymi "skazańcami".
Poczułam lekki skręt w brzuchu - naturalny efekt uboczny stresu - nic dziwnego, zależało mi.
Z każdą minutą było coraz gorzej. Zbladłam, byłam przezroczysta jak szklanka, oczy wytrzeszczone, dłonie zaciskały się w piąstki.
Dla zrelaksowania się zaczęłam chodzić po korytarzu.
Tak naprawdę, to nie egzamin mnie tak stresował, ale myśl, że mogłam być na złym piętrze lub czekać pod innymi drzwiami i tym samym skreślić sobie szanse przed podejściem.
Egzaminator zaprosił nas do sali kilka minut po 12:00.
Posadzono mnie przy stanowisku nr 9. Po krótce objaśniono nam zasady. Odpaliliśmy testowy egzamin składający się z siedmiu pytań - szczerze mówiąc ten etap okazał się najlepszym rozluźnieniem. Nadal trzęsły mi się ręce, były lodowate, jakby odpłynęła z nich krew.
Przynajmniej mój umysł nastawił się na pełne skupienie i po teście przystąpiłam do oficjalnej części egzaminu.
Wynik? -> 72/74pkt -> Zdałam!
Jak tylko wyszłam z sali nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Pełen banan na twarzy. Najlepszy confidence boost jaki mogłam dostać. Od razu ulica Smutna przestała tak groźnie wyglądać.
No, poza więzieniem znajdującym się na przeciwko ośrodka egzaminacyjnego ;)
Tip na dziś:
"Świętuj zanim zacznie się sesja!"
a chciała mnie wrobić, ze nie zdała ._.
OdpowiedzUsuń